Blog > Komentarze do wpisu
Jak skuteczne z(de)motywować pracownika

Pozwólcie, że dla małej odmiany nie pociągnę chwilowo wątku z poprzedniego odcinka. Chciałbym się mianowicie podzielić moimi spostrzeżeniami dotyczącymi sposobów motywowania pracowników. Współczesne firmy aby skutecznie konkurować na rynku pracy stosują oprócz klasycznych i dobrze sprawdzonych, również coraz to wymyślniejsze metody. Taki miks ma na celu skuteczne przyciągnięcie i utrzymanie najlepszych specjalistów, od których oprócz zaangażowania, wymagana jest np. duża kreatywność czy wręcz innowacyjność. Umiejętność skutecznego motywowania jest też uważana za niezbędną cechę każdego prawdziwego lidera, dlatego przynajmniej kilka z poniższych praktyk powinno się znaleźć w arsenale każdego szanującego się szefa. Wybaczcie jeśli niektóre z nich nie są zbyt odkrywcze, mogliście się przecież z nimi zetknąć w swoich firmach. Oczywiście kategorycznie zaprzeczam, że mają one jakikolwiek związek z moim obecnym miejscem pracy:

Zdegraduj nowego pracownika zaraz po rekrutacji lub przekwalifikuj go na inne, mniej atrakcyjne stanowisko (np. z programisty na testera). Możesz mu coś ewentualnie obiecać w zamian, gdyż prawdopodobnie nie ty będziesz potem z tego rozliczany. Twój pracownik na pewno poczuje się dowartościowany i doceni troskę swojej firmy o jego rozwój zawodowy oraz spełnienie marzeń i aspiracji.

Daj pewne przywileje, a następnie je odbierz np. pod pretekstem kryzysu lub reorganizacji. Niech to będzie kilkusetzłotowy dodatek za Internet, darmowa kawa i herbata, lub po prostu nagroda pieniężna, którą przyznasz ale już nie wypłacisz. Może to być również jakiś drobny gadżet, np. pendrive z logo firmy, który totalnie psuje się już po kilkukrotnym użyciu (bez możliwości wymiany oczywiście). Nie zapomnij również o zlikwidowaniu imprez integracyjnych, nic tak przecież nie integruje ludzi jak wspólne problemy, którym trzeba stawiać mężnie czoła! Tak „obdarowany” pracownik na pewno poczuje się doceniony za swoją ciężką pracę i za to że nie odszedł dotąd do innej firmy (która co prawda jest tysiąc razy mniejsza i w której się nie przelewa, ale tylko dlatego że bezmyślnie funduje swoim pracownikom gorące napoje).

Nie dawaj podwyżek, zwłaszcza wtedy gdy twój oddział pracuje lepiej od innych. To jest szczególnie mobilizujące, kiedy taka podwyżka jest raz do roku, a twój pracownik tak długo na nią czekał i bardzo się starał, aby poprawić swoją sytuacje finansową. W ostateczności daj 100 zł podwyżki dla najlepszych z najlepszych, żeby wiedzieli jak wiele znaczą dla firmy. Wytłumacz że kryzys jest równy dla wszystkich oddziałów i nie przejmuj się że inne, mniejsze firmy podnoszą pensje – to ich problem. Acha, warto jeśli twoje wysiłki wesprze doroczny mail prezesa całej korporacji, w którym przekonuje że firma mimo kryzysu radzi sobie najlepiej spośród swojej konkurencji, osiągając rekordowe przychody w całej historii. Trudno się w tym połapać??? No przecież to takie nieskomplikowane!

Zróżnicuj pensje ile tylko się da (oczywiście za tą samą pracę). Ale nie o jakiś marny procent – dwukrotnie co najmniej dla tego samego stanowiska (a jeszcze lepiej daj więcej za gorszą wydajność!). Jeśli jesteś szefem oddziału, możesz sobie pozwolić na większą fantazję i wynagradzać podległych ci managerów gorzej (lub dużo gorzej) od szeregowych pracowników. (A co! Przecież trzeba iść z duchem czasu i łamać dotychczasowe, skostniałe i nieefektywne zasady!)

Dyskryminacja to podstawa motywacji. To motto powinno ci przyświecać przez całe twoje życie zawodowe! Stwórz więc przywileje dla określonych grup lub pojedynczych ludzi. Niech to będą np. obcokrajowcy, którzy z definicji będą lepiej wynagradzani (co z tego że nie są lepsi od naszych, przecież nie o to chodzi!). Dla wzmocnienia efektu daj niektórym przyjezdnym kilkakrotnie wyższe pensje i zapłać za szkołę ich dzieci lub wynajęcie willi w najlepszej dzielnicy. Nic nie szkodzi, że nie są oni jacyś krytyczni dla twojej firmy. To właśnie powinno kłuć w oczy, żeby sobie nasi nie myśleli że są tacy dobrzy, jeszcze im woda sodowa uderzy do głowy.

Żadnych Christmas Party na koniec roku, tudzież innych fanaberii. Przecież to 0,0001% twojego rocznego budżetu. No i po cholerę masz dziękować swoim pracownikom i ich rodzinom za cały rok poświęceń?! Powinni być wdzięczni że w ogóle mają robotę, w tych jakże trudnych czasach. W ostateczności zrób Mikołajki dla tych 20 procent dzieciatych, zgodnie z wytycznymi z powyższego akapitu.

Daj dużą władzę karierowiczom i dupolizom. Najlepiej takim, którzy nigdy nie odnieśli żadnego sukcesu w swoich dotychczasowych firmach (lub wręcz opuścili je w niesławie). Dodatkowo pozbaw ich nadzoru i odpowiedzialności. Możesz być pewien, że efekty nie każą długo na siebie czekać. Nie, no tutaj się już chyba za bardzo zagalopowałem. Aż mi wstyd, że wypisuję takie rzeczy. Przecież to absolutna podstawa dobrego zarządzania! Może na tym na razie zakończę tę wyliczankę, bo inne niedorzeczności zaczynają mi przychodzić do głowy.

poniedziałek, 22 marca 2010, bigsam

Polecane wpisy

  • Jak zrobić karierę w baaardzo wielkiej korporacji

    Kilka rad dla tych, co nie mają ochoty tracić czasu na zdobywanie zbędnych kwalifikacji, a chcieliby szybko awansować. Powinni z nich skorzystać szczególnie ci,

  • Pierwszy przydział

    No więc wzywa mnie boss z centrali i chce ze mną rozmawiać. Chłopisko jest całkiem sympatyczne, więc i rozmowa przebiega w luźnym tonie. Pyta mnie o moje doświa

  • Pierwsze dni

    Pierwszy dzień w pracy: szkolenie BHP, nowy laptop, plecak. Pytam recepcjonistkę o możliwość parkowania przed biurowcem. Ależ to tylko dla managerów! –

Komentarze
Gość: zyzka, *.ghnet.pl
2010/03/23 17:40:52
IBM - Lab w Krakowie, moj chlopak tam pracuje, ale opis pewnie pasuje do wielu innych.
-
Gość: Krzysiek, *.chello.pl
2010/03/31 22:46:43
ojoj, ktos sie widze obudzil w wielkim zdziwieniu i zly swiat wraz z be korporacjami nie docenil jego genialnosci?
-
Gość: @autor, *.energis.gsi.gov.uk
2010/04/01 11:18:49
Autor jest poprostu dupa i nie potrafi sie odnalesc w koorporacji, pozatym jak kazdy Polak narzeka
-
Gość: sidis, 84.233.213.*
2010/04/02 12:01:15
Jak sie komus nei podoba, niech zmieni firme, jest kilka w KRK, ktore przyjma uzdolnionych technicznie frustratow z otwartymi ramionami. ( i zaplaca im zdecydowanie lepiej niz IBM ). Szkoda ze IBM po odejsciu Pawla przeobrazil sie w kolejny low-cost zarzadzany chimerycznym comarchowo-motorolowym managementem.
-
Gość: Były pracownik, *.dynamic.gprs.plus.pl
2010/04/20 13:26:39
Panowie (i Panie)

Wiadomo, że w IBMie nie jest tak źle. Każdy zresztą wiedział na co się pisał przed rozpoczęciem pracy.

No ale w końcu wypada sprawe troche przejaskrawić i nadać idiotycznego wyrazu. W końcu dzięki temu jest to zabawniejsza lektura.

Pozdrawiam autora i ekipe Wolfganga.