Blog > Komentarze do wpisu
Pierwsze dni

Pierwszy dzień w pracy: szkolenie BHP, nowy laptop, plecak. Pytam recepcjonistkę o możliwość parkowania przed biurowcem. Ależ to tylko dla managerów! – słyszę. Trochę mnie to martwi, bo nigdzie nie ma miejsca w całej okolicy. Stoję wraz z innymi autami na zakazie, od czasu do czasu sprawdzając czy nikt mi mojego nie przerysował, albo nie chce dać mandatu. I tak codziennie, przez prawie 2 tygodnie. Ale najpierw pierwszy przydział do nowego projektu i zespołu. Dowiaduję się że nie ma wolnego biurka, więc będę siedział na miejscu kogoś, kto właśnie jest na urlopie. Na razie nie ma dla mnie konkretnych zadań, więc próbuję czas spożytkować na poznanie nowego projektu i ludzi. Większość z nich ma poniżej 30-stki, z czego wielu zaraz po studiach. Są inteligentni, wygadani i pewni siebie. Chętnie też dzielą się wiedzą i są pomocni, jeśli trzeba.

Moje miejsce pracy mieści się na jednym z kilku pięter zajmowanych przez oddział firmy w nowoczesnym biurowcu. Na piętrze jest otwarta przestrzeń, na której znajdują się typowe boksy zajmowane przez pracowników i managerów. Każdy ma do dyspozycji od jednego do kilku komputerów, szafkę i telefon. Na każdym piętrze rozmieszczonych jest też kilka mniejszych lub większych pokoi – tzw. quiet roomów – używanych przeważnie do prowadzenia zebrań. Wszystkie te pomieszczenia, jak i główna powierzchnia biurowa są klimatyzowane. No i jest oczywiście niewielkie pomieszczenie przeznaczone na kuchnię. W środku kuchenka, lodówka, jakieś półki z naczyniami i dystrybutor z wodą. Do tego kilka rodzajów herbaty, kawa w słoiku i z ekspresu, cukier, mleko… Wszystkie te dobra do dyspozycji pracowników. Na razie mi się tu podoba – myślę sobie.

Po jakimś czasie poznaję bliżej jedynego kolegę w moim wieku. Okazuje się że został zatrudniony tego samego dnia. Zostanie on kolejnym z moich szefów i odegra bardzo negatywną rolę, ale to dopiero za jakiś czas... Idziemy na obiad podczas przerwy i wymieniamy swoje spostrzeżenia na temat firmy. On też przyszedł tu na stanowisko managera i znalazł się w „poczekalni” tak jak ja. Na moje wątpliwości dotyczące początkowej degradacji, tłumaczy że to taka praktyka w HR i za jakiś czas wszystko się wyjaśni, tylko muszą być nowe projekty, które będziemy mogli objąć. Jaka praktyka – myślę, jeszcze o czymś takim nie słyszałem. Może to jeden z przejawów tej słynnej innowacyjności firmy – tłumaczę sobie w duchu.

Rozmawiamy dalej. Okazuje się że mamy podobne doświadczenia zawodowe i staż pracy. Trochę mu zazdroszczę, bo zaliczył międzyczasie prywatne przyjęcie w rezydencji samego Szefa Oddziału. Ja nie miałem nawet okazji go poznać. Ale dostałem za to plecak na mój firmowy laptop – pocieszam się. Nie na długo, jak się okazało. Inni „kandydaci” zostali obdarzeni elegancką torbą i służbową komórką. Za to wkrótce dostaję kartę parkingową. To dobry znak, no i cieszę się że nie będę musiał już biegać kilka razy dziennie na dół, z duszą na ramieniu.

Moim pierwszym szefem zostaje Wolfgang – obcokrajowiec od krawata. Nie mam z nim żadnego kontaktu, nawet nie wiem gdzie siedzi, ale to podobno tymczasowe, tj. do znalezienia jakiejś konkretnej roboty. Na razie obijam się po kątach i usiłuję wchłonąć jakąś wiedzę. Tylko co mi się może tak naprawdę przydać? Dostaję kilka prezentacji na temat produktu, do którego zostałem na razie przydzielony. Jest to podobno najważniejszy produkt jaki tu rozwijamy. Próbuję się zagłębić w slajdy przedstawiające jego architekturę, niby wszystko proste, ale po kilku minutach ogarnia mnie znużenie. Cóż, fascynujące to może nie jest, ale może znajdzie się w końcu coś ciekawego dla mnie.

Prawdopodobnie bardziej niż gdziekolwiek indziej, pracując dla XXL będziesz miał bezpośredni wpływ na kierunek, w jakim zmierza nasz świat. Stwarzamy wyjątkowe szanse rozwoju dla doświadczonych profesjonalistów*

*Reklama firmy na jednym z portali dla poszukujących pracy

środa, 17 marca 2010, bigsam

Polecane wpisy

  • Jak zrobić karierę w baaardzo wielkiej korporacji

    Kilka rad dla tych, co nie mają ochoty tracić czasu na zdobywanie zbędnych kwalifikacji, a chcieliby szybko awansować. Powinni z nich skorzystać szczególnie ci,

  • Pierwszy przydział

    No więc wzywa mnie boss z centrali i chce ze mną rozmawiać. Chłopisko jest całkiem sympatyczne, więc i rozmowa przebiega w luźnym tonie. Pyta mnie o moje doświa

  • "Motywacji" ciąg dalszy

    Nie mogłem się jednak powstrzymać, właśnie po długiej przerwie zaczęła się rekrutacja… Wynagradzaj nowoprzyjętych pracowników (najlepiej takich zaraz po s

Komentarze
Gość: Matti, 69.71.222.*
2010/03/18 16:21:21
heh, ciekawe co to za jedni ;)