Blog > Komentarze do wpisu
Rekrutacja

Słyszę dzwonek, odbieram telefon. Miły kobiecy głos informuje mnie, że zostałem wybrany... Nie dosłyszałem jednak do czego, więc na wszelki wypadek zdecydowanym tonem informuję, że nie jestem zainteresowany. Słyszę lekką konsternację po drugiej stronie i ponowną próbę – Ale tu chodzi o pracę w firmie XXL! Uff, czuję ulgę, już myślałem że to znowu jakaś akwizycja. Ale zaraz, zaraz, gdzie?! Tak, teraz dobrze usłyszałem! Proszę przyjść do nas aby podpisać list intencyjny, proponujemy panu pracę na stanowisku programisty. Ale momencik, kochana, tu chyba nie o mnie chodzi – myślę gorączkowo. Hmm, przecież ja aplikowałem na stanowisko managera – próbuję wyjaśnić. Spełniam aż nadto kryteria z ogłoszenia, więc co ze mną jest nie teges? Chcę zarządzać projektami, ludźmi, budżetem, a nie dłubać w kodzie jak ponad 10 lat temu... Ależ proszę się nie martwić, to tylko taka formalność, wszyscy dostają takie stanowisko na początek. Manager to tylko taka rola... dalej już niespecjalnie do mnie docierały te wyjaśnienia, zagłuszyła je chyba euforia. Dostałem w końcu pracę w tym komputerowym gigancie – mojej wymarzonej firmie.

XXL zawsze ma na względzie twoją karierę. Jej rozwój jest dla nas równie ważny jak nasze zyski*

Jadąc do siedziby przypomniałem sobie rozmowę kwalifikacyjną sprzed kilku tygodni – właściwie było ich kilka – trochę po polsku, trochę po angielsku. Nic szczególnego, standardowe pytania i takież odpowiedzi. Zapamiętałem szczególnie tą jedną, z bystrym obcokrajowcem, który przez większość rozmowy gapił się na mój krawat – nawet specjalnie tego nie kryjąc. Kurczę, czy coś z nim nie tak? A może to taka technika prowadzenia rozmów – myślę sobie, próba jakaś czy coś? W końcu staram się o poważne i odpowiedzialne stanowisko, jak słyszę w zapewnieniach. Na wszelki wypadek nie daję się wyprowadzić z równowagi, a zaraz po zakończeniu sprawdzam stan krawata. Wszystko OK.

Na widok listu intencyjnego euforia nieco opada. Nie to stanowisko, nie ta kasa, żadnych negocjacji. No cóż, myślę sobie, może przeceniam swoje kwalifikacje. Pewnie tych kilka dyplomów i lata pracy ledwie starczają na bycie programistą, taki tutaj poziom. A kasa, cóż, głodowa to ona może nie jest, choć wciąż wydaje mi się że powinienem liczyć na więcej. Okres próbny jakoś przeleci, będę się mógł wykazać, dostanę stałe zatrudnienie i porządny kontrakt – kombinuję. Czasem warto zrobić krok czy dwa do tyłu, żeby nabrać porządnego rozpędu. W końcu to XXL – firma nieograniczonych możliwości i najwyższych standardów zatrudnienia.

*Internetowy prospekt firmy dotyczący zatrudnienia

poniedziałek, 15 marca 2010, bigsam

Polecane wpisy

  • Jak zrobić karierę w baaardzo wielkiej korporacji

    Kilka rad dla tych, co nie mają ochoty tracić czasu na zdobywanie zbędnych kwalifikacji, a chcieliby szybko awansować. Powinni z nich skorzystać szczególnie ci,

  • Pierwszy przydział

    No więc wzywa mnie boss z centrali i chce ze mną rozmawiać. Chłopisko jest całkiem sympatyczne, więc i rozmowa przebiega w luźnym tonie. Pyta mnie o moje doświa

  • "Motywacji" ciąg dalszy

    Nie mogłem się jednak powstrzymać, właśnie po długiej przerwie zaczęła się rekrutacja… Wynagradzaj nowoprzyjętych pracowników (najlepiej takich zaraz po s