RSS
czwartek, 08 kwietnia 2010
Jak zrobić karierę w baaardzo wielkiej korporacji
Kilka rad dla tych, co nie mają ochoty tracić czasu na zdobywanie zbędnych kwalifikacji, a chcieliby szybko awansować. Powinni z nich skorzystać szczególnie ci, którzy już zdobyli szlify managerskie, ale ich aspiracje sięgają znacznie wyżej. Może i nie są zbyt odkrywcze, ale ich uniwersalność i ponadczasowość stanowi niezmiennie klucz do zrobienia dobrego wrażenia na wszelkiej maści przełożonych. Lepiej jednak żeby nie byli oni zbyt błyskotliwi, bo tylko wtedy skuteczność tych metod będzie niemalże gwarantowana:

Zebrania kluczem do twojego sukcesu. To właśnie jest jeden z najskuteczniejszych sposobów na lans np. poprzez publiczne pokazanie swojego zaangażowania w sprawy firmy. Demonstrowanie przynależności i troski o swoje stado zawsze się sprawdza (nie tylko u małp), więc dlaczego w twojej firmie miałoby nie zadziałać na twoją korzyść. Na zebraniach masz również okazję do głoszenia przed szefostwem i kolegami różnych mądrości wyczytanych dzień wcześniej w książkach, czy w Internecie. A jeśli ci zabraknie pomysłów na zabłyśnięcie, to po prostu zacznij zadawać pytania dotyczące projektów czy inicjatyw, które tak naprawdę kompletnie cię nie dotyczą i nie powinny cię w ogóle interesować. Zresztą nie jest ważne z jakiej okazji będziesz się odzywać i czy to co mówisz ma większy sens czy też nie. Tu liczy się ilość, nie jakość. W umysłach przełożonych zacznie po jakimś czasie kiełkować następujący tok rozumowania: dużo mówi, widać go, znaczy dobry jest!

Wazelinę miej zawsze przy sobie. Gdyż nie znasz dnia ani godziny, kiedy może być przydatna. Pozwólcie, że ze względu na pozory zachowania przyzwoitości, daruję sobie opis technik smarowania. Nie tylko twój przełożony czy szef oddziału powinien dostawać regularną dawkę. Jeśli np. twój odział odwiedza jakaś gruba ryba, musisz koniecznie zwrócić na siebie jej uwagę. Podczas kontaktu nie zapominaj o właściwej postawie. Kiedy zwracasz się do pana swego, kark powinieneś mieć zgięty zaś wygląd lichy i durnowaty. Staraj się nie odstępować go na krok, a na spotkaniach siadaj najbliżej, aby wszyscy mogli zobaczyć jaki jesteś ważny. Może z tego powodu ktoś nawet zacznie cię szanować.

Spraw sobie jakieś poczucie humoru. Pokaż jaki z ciebie luzak. Nie musi ono być prawdziwe, wystarczy że będzie nie mniej drętwe niż twojego przełożonego. Żarcik rzucony w obecności szefa zawsze zrobi dobre wrażenie (byle nie na jego temat!). A i koledzy się zaśmieją dla wzmocnienia efektu, żeby nie wyjść na sztywniaków. Jeśli jednak wykażesz się prawdziwym talentem komicznym, możesz być pewien że kariera w twojej firmie stanie przed tobą otworem. W końcu każdy dwór wcześniej czy później będzie potrzebował swojego błazna.

Wywal na śmietnik jakiekolwiek skrupuły wobec swoich podwładnych. Oczywiście nie mam na myśli jakiegoś szczególnego okrucieństwa. Po prostu na każdym kroku podkreślaj swój brak pobłażania dla ich słabości czy też niedociągnięć. Żadnego usprawiedliwienia sprawami rodzinnymi albo zdrowotnymi. Świetnie też sprawdza się publiczne obarczanie ich nadmierną ilością obowiązków. Niewątpliwą chwałę przyniesie ci nakłonienie ich do pracy po godzinach lub w weekendy (zwłaszcza kiedy nie jest to niezbędne do przetrwania firmy na rynku). Przypadkiem też nie nazywaj ich ludźmi. Bardziej odpowiednim określeniem będą „zasoby”. I broń Boże nie okazuj przy szefie czy twoich kolegach cienia empatii, ona jest zabójcza dla błyskotliwej kariery, jaką przecież za wszelką cenę chcesz zrobić.

Wymyśl jakąś inicjatywę, która ma służyć dobru twej firmy. Nieważne czy ma ona sens i jak się zakończy. Ważne żeby w związku z nią było dużo szumu wokół twojej osoby. Najlepiej żeby trwała długo i było w nią zaangażowanych jak najwięcej ludzi. Jest wtedy szansa, że w przypadku niepowodzenia nikt nie będzie pamiętał, kto był jej pomysłodawcą i orędownikiem. Do tego czasu spokojnie odetniesz kilka kuponów i zyskasz wiele cennych punktów. Oczywiście nie musi to być nic wyrafinowanego. Może to być zarówno jakaś nowa hiper-super strategia rozwoju, która nigdy nie zostanie zrealizowana, lub po prostu sprowadzenie z zagranicy projektu, który będzie rozwijany przez twój oddział. Cóż z tego że będzie to kosztowało firmę bardzo duże pieniądze, a za rok trzeba będzie projekt gdzieś oddać. Przecież firma jest bogata, niewielka strata. Zawsze potem znajdzie się jakiś pretekst do oszczędności.

Realne i wymierne efekty twojej pracy nie są istotne, więc nie poświęcaj im zbyt wiele czasu. Liczy się to, jak postrzega cię szefostwo, więc skup na tym cały swój wysiłek. Zresztą od czego masz swoich podwładnych? Jeśli już naprawdę musisz pokazać że coś robisz, to oni za ciebie odwalą całą tę robotę.

sobota, 03 kwietnia 2010
Pierwszy przydział
No więc wzywa mnie boss z centrali i chce ze mną rozmawiać. Chłopisko jest całkiem sympatyczne, więc i rozmowa przebiega w luźnym tonie. Pyta mnie o moje doświadczenia zawodowe, jak tu trafiłem, itp. Ale nie mówi nic o planach względem mojej osoby. Na koniec prosi o zadawanie pytań. Wymyślam więc na poczekaniu jakieś „ambitne” na temat strategii czy planów dotyczących mojego oddziału. W odpowiedzi słyszę jakieś okrągłe, wymijające zdania. Zresztą tego się raczej spodziewałem – im większy szef tym mniej konkretów. Moja sytuacja po zakończeniu tej rozmowy o niczym nie wyjaśnia się ani trochę, ale zaczynam się domyślać że nie była ona tak całkiem bezcelowa.

Nawiązując do centrali, jesteśmy czasem odwiedzani przez różnych oficjeli. Podczas tych kilku wizyt często słyszałem jak chwalą nasz oddział, kwalifikacje i zaangażowanie naszego personelu. Zresztą dosyć szybko przekonuję się, że nie jest to tylko kurtuazja. Jednym z naszych gości była pewna szefowa – wiceprezes, której podlegają prawie wszystkie nasze projekty i której do dziś boją się managerowie bezpośrednio za nie odpowiedzialni. Jest ona szczególnie zaangażowana w sprawy kobiet i ich równouprawnienia. Chciałaby, żeby było ich więcej w naszym oddziale i ogólnie w branży IT. Jest oczywiście przeciwna jakimkolwiek przejawom ich dyskryminacji – czy to płacowej, czy w dostępie do wyższych stanowisk. Dyskryminacja? Jaka dyskryminacja – zastanawiam się. Przecież to XXL – prekursor w piętnowaniu i zwalczaniu takich praktyk!

...


Moi Drodzy, na blox.pl jest prawie 170 tysięcy blogów, nie wiem dlaczego akurat mój został znaleziony i skojarzony, ale teraz pewnie w co drugim projekcie ktoś jest podejrzewany o jego autorstwo. Nie chcę żeby ktokolwiek miał problemy z tego powodu. Kilka nieistotnych faktów zostało już wcześniej zmienionych, ale i tak znajdzie się ktoś, kogo będzie się dało wpasować do tej historii. Na razie więc nie będę jej kontynuował. Zresztą nie ona jest tutaj najważniejsza, a moje spostrzeżenia mogę tu wyrazić w nieco inny sposób...